Zespół

Członek Stowarzyszenia

Denis Pieła

Denis Pieła, Rocznik 2000. Od dziecka uczony w wiarę w sprzęt Sony PlayStation. A także wielbiciel magicznego blaszaka jaki jest komputer. A do tego lubi historię retro sprzętu. Do jego życia doszło też turlanie kostek i tworzenie kart postaci dla gier fabularnych. Nadal nie wie co go wpędziło w ten nałóg. 

Wolontariusz

Mateusz Pieła

Cześć, jestem Mateusz Pieła (rocznik '99). Moja przygoda z technologią zaczęła się od klasyków — Sony PlayStation 1 i Windowsa XP. Dziś najczęściej gram na Xboxie i Steam Decku z Linuxem na pokładzie. Na co dzień pracuję jako administrator IT, a po pracy lubię grzebać w elektronice, programować, eksperymentować ze smart domem i serwerami opartymi na Debianie. Zdarza mi się też naprawiać komputery — ale drukarki? Zdecydowanie nie.

Członek Stowarzyszenia

Michał Falender

Widzi pan, kapitanie, dobrzy ludzie są dobrzy tylko w obalaniu złych ludzi. W tym jesteście naprawdę dobrzy, przyznaję. Kłopot polega na tym, że to jedyna rzecz, w jakiej jesteście dobrzy. Jednego dnia biją dzwony i pada zły tyran, a następnego wszyscy narzekają, że od upadku tyrana nikt nie wywozi śmieci. Ponieważ źli ludzie umieją planować. To element charakterystyki, można powiedzieć. Każdy zły tyran ma plan, jak rządzić światem. Dobrzy ludzie jakoś sobie z tym nie radzą. Straż! Straż!

Wolontariusz

Tomek Hajduś

Miłośnik wszystkiego, co ma dużo przycisków i wydaje dźwięki jak modem po 22:00. Największym sentymentem darzę Amigę 1200 , choć nie pogardzę też Atari 2600, z gierek to uwielbiam „Cannon Fodder” i wormsy ale też chętnie tłukę krety łopatą na Atari.

Członek Stowarzyszenia

Wojtek Olszewski

Wojtek Olszewski, młody, bo z 2003, zaczynał na Xboxie i na nim skończył. Socjolog oraz obserwator ludzi i rzeczywistości, więc (nie) czuj się swobodnie. Początkujący amator sztuk kuglarstwa i teatralnych, będę umieć więcej to was zabawie. 

Członek Stowarzyszenia

Grzesiek Wróbel

Grzegorz Wróbel dziecko wolności urodzony w 1989. W swojej karierze rozebrał nie jednego Pegasusa który się spalił, zgubił też zdecydowanie za dużo śrubek rozkładając i składając przegrzewające się laptopy. Po kolejnym przypaleniu się lutownicą zostawił naprawy komuś innemu i zaczął grać w Excela bo to nie pali komputerów.